Translate

czwartek, 3 kwietnia 2014

obrażona?

Tak. Dawno mnie nie było. Nie żebym nie miała czasu, czy dostępu do internetu. Po prostu nie miałam weny na nowego posta. Wchodziłam na bloga, po czym wyłączałam go, z wewnętrznym przekonaniem, że nic konstruktywnego nie wniosę w moich wypocinach.
Dziś tak pokrótce, luźny post na temat moich włosów. Kilka zdjęć i moje małe obserwacje.

Długość moich włosów zmieniał się w ciągu tych 20 lat mojego życia diametralnie. Oczywiście do komunii miałam długie włosy, które zaraz po, obcięłam aż do ramion. I tak przez 4 lata. Krótkie, dłuższe, krótkie. W 6 klasie podstawówki za namową mojej mamy obcięłam włosy na całkiem krótko. Niestety (a może na szczęście) nie mam zdjęć z tego okresu.
W gimnazjum miałam pierwszy raz w życiu miałam grzywkę. To był błąd. Moja okrągła buzia na pewno nie wyglądała w niej korzystnie. Błąd ten popełniłam jeszcze kilka razy, za każdym razem żałując.
W liceum był bob, były krótkie włosy do ucha. Naprawdę nie mogę sobie teraz wyobrazić tego jak mogłam mieć takie krótkie włosy. Zaczęłam zapuszczać za namową mojego chłopaka, stało się to końcem 2 klasy liceum. Oczywiście obowiązywała mnie zasada nie obcinania włosów do matury i tym sposobem wyhodowałam włosy po łopatki. Spodobały mi się długie włosy, dlatego od tamtej pory utrzymuje je na stałej długości. Sięgają mi mniej więcej do połowy pleców.
Niżej macie kilka zdjęć począwszy od czasów gimnazjum (wcześniejszych nie posiadam) aż po obecny stan.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz