Wszystko zaczęło się dość dawno, bo jeszcze jak byłam w podstawówce. Pamiętam jak mama lub babcia czesały mnie na różne sposoby. Szczególnie mama. Umiała robić warkocze dobierane (u nas nazywane francuzami). Bardzo mnie intrygowało jak ona to robi. Moja siostra była jeszcze za mała, żeby cokolwiek próbować robić na jej włosach, więc nie miałam dużego pola manewru.
Ale były niedziele.
Te spędzałam u mojej cioci. Obowiązkowo. Ciocia miała długie włosy i co najważniejsze pozwala się czesać. I tak oto zaczęła się moja przygoda z warkoczami i układaniem włosów. Teraz myślę, że gdyby nie ona, do tej pory nie umiałabym stworzyć niczego konstruktywnego z włosów.
Jestem zupełnym samoukiem.
Mimo tego że zawodowo poszłam w zupełnie innym kierunku, to wiem, że włosy to moja pasja. Uwielbiam konstruować nowe fryzury i widzieć uśmiech i zadowolenie na twarzach ludzi których uczesałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz